Ten blog będzie poświęcony przygodzie mojego życia czyli miesiącowi w Seulu stolicy Korei Południowej. Będę się dzielić z wami tym wszystkim co mnie tak zachwyciło, zdziwiło i moimi spostrzeżeniami co do życia i uczenia się na drugim końcu świata:)


This blog will be devoted to the biggest adventure in my life- month in Seoul, capital city of South Korea. I will share with you everything that amazed, shocked me there and my reflects about living and studying on the other site of the world.

piątek, 24 czerwca 2011

Dzień drugi!

Następnego dnia nadal przeżywałyśmy trochę jet lag, ale to nie powstrzymało nas przed wyjściem do miasta.
Rano (jeżeli porankiem można nazwać godzinę 12)wybraliśmy się metrem z międzynarodową grupą do jednego z największych domów handlowych w Seulu(E-mart),którego właścicielem jest ojciec jednego z członków Super Junior(koreański zespół^^). Pod ciekawskim spojrzeniem tubylców dokonałyśmy wszystkich niezbędnych zakupów(niestety przez limit bagażowy nie wszystko ważne zmieściło się w walizkach). Co ciekawe w Koreańskich supermarketach większość rzeczy jest pakowana w ogromnych ilościach-jak dla co najmniej 4osobowej rodziny na miesiąc np. ok 5kg paczki płatków i wielkie paczki ciastek:) Oraz dokładnie jak w serialach jest pełno stoisk gdzie można spróbować np świeżo usmażonego mięsa czy nawet bananów.
Po chwili odpoczynku w akademiku ruszyliśmy na obiad:D
Jedno wam powiem- JESTEM OGROMNĄ FANKĄ KOREAŃSKIEGO JEDZENIA.
Więc cicho liczyłam, że pójdziemy na tradycyjne Koreańskie BBQ!
Jak ono wygląda? Po środku stolika jest grill, gdzie można usmażyć kupione mięso(zamówiliśmy Samgyeopsal czyli wieprzowy boczek oraz Bolgogi czyli wołowinę). Do takiego dania dostaje się pełno tzw. side dishes czyli drobnych dań takich jak np. kimchi, tofu, cebulę z chilli, mieszankę pasty z chilli i fasoli, mięso z kraba, ryby, oczywiście ryż, piklowane warzywa jak dynia czy rzepa, makaron i wiele innych. Dostaliśmy też pyszną zupę do ryżu! No i nie zapominajmy o alkoholu- soju i mekchu(czyli piwie:)).Soju jest 27% słodkim alkoholem pędzonym z ryżu. Koreańscy znajomi namówili nas do wypicia tzw. Someku czyli mieszanki soju i piwa-szczerze polecam, ponieważ wolę słodki alkohol bardzo mi smakowało(nawet piwo mają słodkie).
Coś czuje, że nawet ze względu na jedzenie wyjazd do domu złamie mi serce:D:D:D

Moja podróba japońskiego jedzenia na śniadanie
Photobucket

Widok na cześć kampusu(jest naprawdę wielki)
Photobucket

Słodkie pierdoły do domu^^
Photobucket
Photobucket

Świeże nawilżane warzywka
Photobucket


Paluszki bananowe?:D
Photobucket

Kupowanie T-Kart- połączenie karty płatniczej z kartę miejską
Photobucket

Podziemna galeria handlowa
Photobucket

Znajomi za zastawionym stołem
Photobucket
Photobucket


A to wszystko zawija się liście sałaty i jeszcze czegoś^^mniam!
Photobucket


Idę na clubbing więc zdjęcia z dziś dodam jutro^^See ya!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz