No ale do dzieła. Jestem już tu ponad tydzień, a czuję jakbym była już miesiące, a zarazem przyjechała dopiero wczoraj, bo nadal tak mało zobaczyłam^^ Na dodatek to miejsce zaczyna trochę we mnie wrastać, nie czuje się tu obco. Nie wyobrażacie jak mili są tu ludzie.Prawda, jestem wciąż obserwowana gdziekolwiek pójdę-bo wyglądam inaczej, jestem dość wysoka(ale nie wystaję ponad tłum-Koreańczycy to wysocy ludzie, o wiele wyżsi niż Japończycy) i nie mam mongolskiej powieki...no i te moje włosy:P Ale gdziekolwiek się znajdujemy, a już tym bardziej staramy dogadać w ich języku są przemili,pomocni i uśmiechnięci ("-Mamo ja tu chyba zostanę:3!-Ani mi się waż!!!!":D:D:D). Muszę znaleźć sposób by znów tu jak najszybciej przyjechać!
Do rzeczy- w dniu piątym mieliśmy ceremonię otwarcia International Summer School. Dostaliśmy powitalny pakiecik z koszulką,teczką,wachlarzykiem:D,przewodnikiem parasolką itp plus lunch ale w zachodnim stylu:/
Pokazali nam filmik przedstawiający Hanyang Uni(był zrobiony mega, niczym blockbuster filmowy, ale również mega pompatyczny- Hasło Hanyangu to "Love in deed and in truth:diligence,honesty,modesty and service")oraz filmik z poprzedniego roku:) Przedstawili nam profesorów, summer staff i puścili wolno yey!
Z Kasią ruszyłam na wielki targ Namdaemun w poszukiwaniu kaloszy. Targ istnieje od czasów dynastii Joseon i można znaleźć na nim praktycznie wszystko, od jedzenia,ubrań,kpopowych gadżetów po pamiątki z Korei i meble.Misz-masz:) Kaloszki znalazłam-matulu są różowe:D- są wygodne i tanie:D Po przebiegnięciu wzdłuż i wrzesz,trzeba było naturalnie coś zjeść:D Z rozmówkami z ręku rozkminiłyśmy większośc menu i wybrałyśmy zupę Mandu-Mandu to pierożki wypełnione ryżowym makaronem,mięsem,warzywami i przyprawami.
Natomiast w dzień szósty(wtorek) rozpoczynały się zajęcia^^ Rano miałam pierwszą historię i kulturę Korei.Zajęcia mam ze śmiesznym Amerykaninem mieszkającym od 27lat w Korei mającego bzika na punkcie tutejszych gór-pisze o nich książki dzięki temu nawet został zatrudniony przez tutejszy rząd w sekcji turystycznej oraz jest ambasadorem dobrej woli.Zajęcia są zabawne i wartkie, ale materiałów do przeczytania mam z zajęć na zajęcia coraz więcej,nauki wbrót:/ Przynajmniej czegoś się dowiem:D
Na zajęciach z Koreańskiego, zrobili nam test poziomujący i z Kasią trafiłyśmy do grupy pomiędzy beginner i intermediate.To chyba najmniejsza grupa na summer school-teraz już tylko 8 osób. Nasza nauczycielka jest zabójcza-Koreańska na wskroś,za każdym czasem gdy ktoś powie coś godne uwagi, podziwu i po prostu oryginalne wydaje taki śmieszny niski dźwięk OOOOOOOOOOO! i pokazuje nam, że mamy robić to samo<3 Dodatkowo czasem zniża ton tak nisko, że staram się siłą nie wybuchnąć śmiechem.Nawet nauka jest tu przyjemna:D Foto time! Przygotowania do ceremonii i sama ceremonia:D
Koreańskie autobusy-jak się używa T-card pokaże jakoś w następnych postach
Namdaemun
Dziwny PAN(!!!) namawiający w stroju kobiety do wejścia do jednego z domów handlowych o.O
RAIN mówi "I love you":D:D:D ♥
Naturalne,tradycyjne przetwory
Kaloszki kupione^^
Restauracja w której jadłyśmy^^
Say Kimchi~~haha
Worki z ttobboki pod ladą:D
Dream High!
W sali zajęciowej-Banana Uju(Mleczko^^)
Lunch-zanim dowiedziałyśmy że studencka stołówka jest za rogiem:D
Foto z mojego polaroidka-koreański teścik-Kumbu kumbu! Hwaiting!
Moja Hanguk Sonsaenim:D
W łazienkach prawie każdy symbolik jest przerobiony-muszę zebrać całą kolekcję:D
I proszę Państwa SŁOŃCE po zajęciach!!!-dziś też nie pada!
Sorry ale najwspanialsza jest ta minka kiedy wyciągasz to klusko-coś z miski ;D Szkoda że tak deszczowo, no ale u nas w sumie podobnie atm. No i rozejrzyj się po tych sklepach z duperelami czy nie ma jakichś gadżetów z graczami w Starcrafta dla mnie =p
OdpowiedzUsuń:) pozdrawiamy i powodzenia na egzaminie!!!!!!!!!!!! urocze kaloszki by the way :*
OdpowiedzUsuń