Podróż nie obyła bez przygód(mogłyśmy ją zakończyć już w Warszawie, gdzie ledwo zdążyłyśmy na samolot. Przeżyliście kiedyś filmową scenę wzywania was przez mikrofon i biegu na samolot? Ja tak:D)
Nasze warszawskie przeboje spowodowały, że w Helsinkach stałyśmy już pierwsze w kolejce do odprawy.
Podróż była długa i męcząca- w końcu razem 12h, ale przynajmniej zapewnione były posiłki oraz przemiła obsługa. W samolocie Helsinki-Seul siedziała obok mnie gadatliwa Koreanka z organizacji Kobiet Pracujących i Zajmujących się Businessem. Wypełniałam dla niej ankietę o dyskryminacji samotnych matek i w podzięce dostałam słodką zawieszkę do telefonu.
Ale największą przygodą dnia była podróż taksówką do samego uniwersytetu. Już przy wejściu wyczaił nas taksówkarz, który zabrał Patrycji z ręki bagaż i zabrał nas na podziemny parking. Dopiero tam dowiedziałyśmy się jaką kwotę chciałby od nas za podróż. Grzecznie odmówiłyśmy i wróciłyśmy na powierzchnie. Następną taksówką podróż do Seulu(bo lotnisko znajduje się na wyspie pod miastem)odbyła się spokojnie. Dopiero szukanie odpowiedniego budynku w kampusie było ciekawe...Jeździliśmy ponad pół godziny w te i we wte. Na szczęście zlitował się nad nami jakiś przyjazny rodzimy student, który wsiadł na przednie siedzenie, zadzwonił do "dziekanatu" i dowiedział się w którym akademiku mieszkamy:)
Zmarnowane po podróży,marzyłyśmy tylko o prysznicu. Odsapnęłyśmy i ruszyłyśmy na spacer po okolicy.
Kampus Hanyangu jest wielki. Ale bardzo brakuje mu zorganizowania. Ponieważ teren jest pofałdowany co chwila trzeba gdzieś wchodzić lub schodzić. W końcu znalazłyśmy stacje metra i wyszłyśmy nią na zewnętrzny świat.
Wieczorem byłam jeszcze z dziewczynami na obiado-kolacji w studenckiej restauracji i jadłam po raz pierwszy tobboki i serem(takie ryżowe kopytka w ostrym sosie z warzywami mniam)
Co do pogody- wciąż leje, ale jest tak ciepło, że chodzimy w t-shirtach i szortach pod parasolkami:D
Dobra dość gadania czas na foty!
Na lotnisku w Helsinkach
W samolocie
Lot z Helsinek do Seoulu:D
Obiadek w samolocie-nawet kimchi było w zestawie(kto nie wie co to-koreańska kiszona kapusta na baaardzo ostro)
W taksówce z Patrycją-moją room mate
Pierwsze spacerki krajoznawcze
Uczniowie wracający z pobliskiego liceum
W Seulu jest bardzo zielono, widać że Koreańczycy bardzo dbają o zieleń-drzewa z kroplówkami?!:O
I ciągle pada:P
Sklep rybny
Zdjęcie ze specjalną dedykacją dla Magdy S.:D
Ah Khuni ....ideał:) buźki
OdpowiedzUsuń